Bajka o Myszce Tosce - fragment

 

Myszka Toska, podróżniczka,

biorąc siły na zamiary

 

raz na pomysł wpadła świetny:

„zwiedzę jakiś zamek stary”.

 

Wzięła plecak, dobre buty

i kapelusz z kwiatkiem groszku,

 

tak wędrując, przez przypadek

trafiła na zamek w Toszku

 

który stoi na wzniesieniu,

mur obronny go otacza

 

a w nim brama z czarną kratą

trasę zwiedzania wyznacza.

 

Za nią droga brukowana

prosto do zamku prowadzi,

 

wzrok skierować w lewo, w prawo

choć na chwilę nie zawadzi.

 

Na wysokim słupie wisi

z historią zamku tablica,

 

spisana aż w trzech językach,

wie już o tym okolica.

 

Nagle przed myszką jak duszek

malutki kotek wyrasta,

 

z początku się przestraszyła,

bo kot jest wrogiem i basta!

 

„Nie bój się mnie podróżniczko,

ja jeszcze myszy nie jadam,

 

nazywają mnie Zamotek,

zamkowe imię posiadam”

 

- powiedział kotek łagodnie

a potem pieska przedstawił:

 

„To jest Tosek mój kolega”,

kiedy ten się przy nim zjawił.

 

„Jestem sławny – szczeknął piesek

historyczne imię noszę,

 

bowiem kiedyś ta mieścina

właśnie miała nazwę Tosek”.

 

„A to zbieg okoliczności,

bo ja mam na imię Toska,

 

od bohaterki opery

nazwała mnie moja wioska”.

 

„Mamy te same imiona,

chociaż historia ich różna

 

- rzekła myszka – chodźmy razem,

niech nas łączy nić podróżna”.

 

„Jeśli chcesz się tu rozejrzeć

my Ci chętnie pomożemy

 

- wykrzyknęli pies i kotek,

bo o zamku dużo wiemy! „

 

„Spójrz – przed nami jest wjazdowa

dość obszerna, druga brama,

 

po jej obu stronach wieże,

dość solidne – oceń sama”.

 

„Za bramą mamy dziedziniec,

wszędzie się zieleni trawka,

 

siądźmy tam, gdzie wielkie serce

a w obręczy serca ławka”.

 

Piesek z kotkiem po tych słowach

uśmiechnęli się beztrosko:

 

„ Teraz posłuchaj o zamku

nasza przyjaciółko Tosko”.

 

Autorka - Bogumiła Korgul

Przewiń do góry